Wpisy

  • czwartek, 27 lipca 2017
    • Szukam piesioła

      Postanowiłam poszukać sobie piesioła, czy jak kto woli pieska :) W założeniu ma to być przyjaciel, który zmusi mnie do większej aktywności, no bo nie będzie bata, nie wymigam się od spacerków i przebieżek. Marzy mi się pieseczek domowy, choć i na ogrodzie będzie mógł sobie pobiegać. Ale na pewno nie taki do kojca. Zatem lepiej, żeby miał włosowatą sierść, a nie taką, której pełno fruwa, czy która jakość specjalnie linieje. Zresztą zwierzak z grubą, solidną sierścią pewnie by się męczył w domu. Mam tylko dylemat - czy wziąć jakiegoś "rasowca" np. setera, border collie ewentualnie labradora czy też prawdziwego pieska - ze schroniska. Względnie od kogoś komu się oszczeniła kundelka. Zresztą, zawsze uważałam, że kundelki są najpiękniejsze... Hmmm... 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 lipca 2017 17:39
  • piątek, 12 maja 2017
    • Festiwal próżności

      A właściwie tytuł powinien brzmieć: "Festiwal próżności czyli komunia (czy jeszcze święta?)".

      Dawno, dawno temu krytykowani byli rodzice, którzy z okazji komunii sprowadzali córkom (zwykle z zachodu) sukienki ślubne i - nierzadko - buty na obcasach. Reszta akcentowała, że nie o to w tej uroczystości chodzi, a dziewczynki - choć dumne, że mają ładniejsze kiecki od koleżanek - męczyły się zwykle z wielkimi obręczami w ciasnych ławkach. Co prawda dzieciaki zawsze cieszyły się z prezentów, zwłaszcza w czasach produktów trudno dostępnych, a rodzice też nierzadko traktowali to również jak swoją imprezę, na której należało popić.

      Dziś słowo "prezent komunijny" nabiera nowego znaczenia. Co prawda są rodzice, którzy uważają, że są w stanie zapewnić swojemu potomkowi rzeczy niezbędne mu do życia i proszą gości o prezenty symboliczne, związane z uroczystością, ale jest też ogromny odsetek rodziców i gości, którzy w tym czasie napędzają PKB w stopniu porównywalnym z gwiazdką. Co ciekawe nie są to wyłącznie rodzice, którym się nie przelewa i uroczystość traktują jak okazję do otrzymania przez dziecko przedmiotów, które normalnie ciężko byłoby kupić. Są to także rodzice bogaci, którzy po prostu "chcą się pokazać". Dlatego obecnie prezenty komunijne zebrane przez dzieci nierzadko przewyższają wartością prezenty ślubne. Zapewne stąd rosnące zainteresowanie urzędów skarbowych ich "dolą" od podarków.

      Moim zdaniem uroczystość bardziej cieszyłaby dzieci i dała im więcej zrozumienia obrzędu, gdyby rodzice zrezygnowali z tego festiwalu próżności, z "zastaw się a postaw się", z ja jestem lepszy, ja mam więcej. Przy okazji przekazaliby swoim dzieciom bardziej pozytywne podejście do życia.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Festiwal próżności”
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      piątek, 12 maja 2017 14:17
  • czwartek, 06 kwietnia 2017
    • Problemy z kartą

      Dziś przeczytałam, że pojawiły się problemy z księgowaniem płatności i wypłat, robionych przy pomocy MasterCard. Zwykle nie sprawdzam takich rzeczy, uznając, że pewnie robią większe zamieszanie niż problem na to zasługuje. Tym razem sprawdziłam i okazało się, że mnie też to dotyczy!!! Co prawda miałam zdublowaną tylko jedną płatność i to niewielką, bo pięć dych, ale jednak. W sumie dałoby się za to kupić trochę rzeczy. Tak sobie kurczę myślę, że jak człowiek dostawał kasę do ręki to jakoś lepiej nad nią panował. Teraz, gdybym nie sprawdziła, pewnie bym się nie zorientowała. Wiem jaki mam stan konta po zrobieniu płatności, a później jadę "na czuja", tylko od czasu do czasu sprawdzając ile jeszcze zostało. Co prawda ten "czuj" jest dość wyćwiczony, bo nie zdarza mi się, żeby zabrakło, ale jednak przeraża mnie ten brak kontroli nad finansami i łatwość uszczuplenia ich. Chyba będę musiała zastanowić się nad jakimiś "kontrolnymi" rozwiązaniami. Albo rzeczywiście wrócić do wypłacania kasy i płacenia gotówką...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 kwietnia 2017 12:45
  • wtorek, 14 marca 2017
    • Już po zimie, uff

      Zimę przespałam. Nie tylko biorąc pod uwagę moją aktywność na bloxie, ale tak w ogóle też. Budziłam się tylko po to, żeby iść do pracy i coś tam w ograniczonym zakresie zrobić w domu. Tak długo taka ospała to jeszcze nie byłam. W końcu jednak uznałam, że trzeba się otrząsnąć z tego marazmu, bo albo wpadnę w śpiączkę, albo w jakąś depresję. To "uznanie" zbiegło się z większą ilością słońca i ociepleniem, więc jakoś udało mi się powrócić do dawnej aktywności i spania po 7 godzin dziennie. W sensie zrezygnowałam z popołudniowych drzemek, które rozwalały mi harmonogram popołudnia i wieczoru. Okazało się, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Już dawno nie byłam tak wypoczęta, pełna energii i zrelaksowana. Poza tym jak się śpi to się nie je, więc udało mi się zrzucić 3 kg !!! :) Bez diet i innych nieprzyjemności :) Zapewne w krótkim czasie nadrobię tę "stratę", jak znam moje zamiłowanie do pysznego jedzonka, ale na razie cieszę się.

      Słyszałam ostatnio, że w naszej okolicy pojawiły się... myszy... I to w dużej ilości, choć nie zauważyłam, żebyśmy tu jakiegoś Popiela mieli ;) Oby tylko mi do domu nie wlazły, bo nie mam pojęcia jakbym takiego zwierza łapała. Na pewno nie potrafiłabym potraktować go łapką na myszy, bo to takie śliczne stworzonka. Ale też nie wyobrażam sobie udostępniać u siebie miejsce na gniazdo i dawać pożerać meble. Na koty, które przez cały rok łażą po całym osiedlu też nie ma co liczyć. Właściciele chowają je na jakichś whiskasach, więc nie w głowie im dożywianie się myszami. Ewentualnie dla rozrywki mogłyby je ścigać, ale nic więcej.

      Postanowiłam trochę zapuścić włosy, mimo że korci mnie jakaś "roztrzepana", krótka fryzura. Ale wychodząc naprzeciw męskim pragnieniom, potrzebom, upodobaniom, itd. zapuszczę. Moje włosy co prawda tak średnio się do tego nadają, bo nie są ani proste, ani kręcone, tylko zwijają się, wywracają, wykręcają i w ogóle układają w nieprzewidziany sposób kiedy są dłuższe, więc potrzebna im albo stylizacja na szczotce, albo prostownica do włosów, albo solidne związanie czy też upięcie, ale jeden sezon jakoś wytrzymam. Może. Prawdopodobnie. A przynajmniej się postaram :)

      A z "ciekawych" zajęć. Dostałam ostatnio od rodziny plik pitów do rozliczenia. Znaczy okres na "rozlicz mnie, plissss" uważam za otwarty :) ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 marca 2017 13:53
  • wtorek, 10 stycznia 2017
    • I z górki

      Co prawda dzień jeszcze krótki, a noc długa, ale już zmierzamy ku lepszemu. Będzie coraz widniej i coraz cieplej :) Kuriozalnie sytuację poprawia leżący śnieg, dzięki któremu jest jaśniej, więc nawet długie zimowe noce nie są tak ciemne i ponure. W weekend miałam okazję przejść się w nocy nieoświetloną drogą za miastem i powiem Wam, że wcale nie było ciemno. Aż niesamowite jak śnieg oświetla drogę i "odbija się" w chmurach.

      Wczoraj śmiałyśmy się z dziewczynami, bo jedna z nich (z rodziną) jest miłośniczką zimowego szaleństwa na nartach i co roku jeździ w zimie w Alpy (wiadomo, u nas różnie bywa z tym śniegiem). Kiedy pochwaliła się w pracy, jeszcze latem (bo ponoć dużo taniej) zrobieniem rezerwacji, jej koleżanka (miłośniczka ciepełka) od razu podłapała bakcyla wyjazdowego, albo po prostu nie chciała być gorsza, i zarezerwowała sobie wycieczkę do ciepłej Grecji, w tym samym czasie. No więc obie wyjeżdżają za tydzień, a gdzie będzie zimnej to się jeszcze okaże :) Z tego co słyszałyśmy, Grecję pokryła pierzynka śniegu, w niektórych miejscach nawet bardzo grubaśna pierzyna :) Ale zakładam, że jakieś awaryjne ogrzewanie w razie czego tam mają... Tak to bywa gdy chce się pokazać przed innymi, a podróż na drugą półkulę, na której jest aktualnie lato, jest poza zasięgiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 stycznia 2017 12:52
  • wtorek, 18 października 2016
    • Jesienna szarówka

      Projekt: przetwory został zakończony z dwa tygodnie temu. W tym roku z wieloma rzeczami dałam sobie spokój, bo w zeszłym roku nam "nie schodziły", więc co się będę urabiać. Za to deszcze i ponura pogoda, które trwają od początku października dały mi w kość. Nic mi się nie chce. Wróć. Chce mi się spać i leniuchować. Może powinnam znaleźć sobie jakieś nowe hobby, coś co by pobudziło moją aktywność. Albo zacząć coś ćwiczyć. Zwykle mam tak, że jak coś mi się nie podoba, co mogę sama zrobić/poprawić/naprawić to się nie zastanawiam, nie proszę o pomoc, nie odkładam na jutro, tylko to robię, np. zepsuło mi się dno szuflady w komodzie, to ją wyciągnęłam, obejrzałam i naprawiłam. Kot podrapał moje stareńkie łóżko sosnowe, znaczy ramę, na której ćwiczył pazurki, to je wyczyściłam papierem ściernym i pomalowałam na nowo, ciesząc się, że jest z prawdziwego drewna a nie z płyty. Zepsuła mi się lampka biurkowa, to ją rozmontowałam, przerobiłam i teraz wygląda tak świetnie, że mam zamówienia od rodziny i znajomych na kolejne :) Więc tak mam zwykle, ale przez tą szarówkę moja energia zjechała w dół i nie chce mi się robić nawet rzeczy, które wydawało mi się, że mam "zautomatyzowane". Mamy więc ostatnio obiady w wersji uproszczonej, przestoje w praniu i prasowaniu, sprzątanie tak żeby jakoś wyglądało, ale bynajmniej nie są wyczyszczone wszystkie kąty. Chyba sobie kupię jakąś witaminę D. Ponoć to czasem pomaga.

      Nie mam też ochoty na czytanie portali, na których aż roi się od złych wiadomości. Od samych wojen mnie mdli. Nie wiem jak to możliwe, że niektóre państwa robią sobie poligony w innych, żeby przetestować swój arsenał i trochę się go pozbyć, bo przecież trzeba zamówić kolejny, a inne siedzą cicho i nic z tym nie robią. To ma być XXI wiek? Cywilizacja? Wręcz przeciwnie. To pokazuje, że umysły nie nadążają za techniką, że jesteśmy nie prostymi, ale prostackimi ludźmi o prymitywnym sposobie myślenia. Zresztą szkoda gadać.

      Po tym marudzeniu, na koniec, dobra wiadomość - w przyszły weekend przesuwamy zegarki :) Pośpimy dłużej i przez jakiś czas będzie się przyjemniej wstawało :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 października 2016 13:54
  • czwartek, 22 września 2016
    • Zrobiłam powidła śliwkowe

      Zrobiłam powidła śliwkowe, takie prawdziwe, przez 3 dni wysmażane :) Właśnie przed chwilą zapakowałam je w słoiczki. Jak co roku z 3 kg węgierek wyszły 3 słoiczki :) Ale nie ma rady jak się zimą lubi wcinać piernika z powidłami. Tylko jednego roku posłuchałam męża i nie robiłam ich, bo upierał się, że to strata czasu, bo wszystko można kupić. Niestety to co sprzedają to jest co najwyżej dżem śliwkowy, a nie powidła. Nie dość, że rzadkie, to w dodatku smak nie ten. Powidła powinny być takie, żeby łyżka w nich stała, a nie jakaś ciapa :)

      W tym roku niestety zagapiłam się z morelami i nie zrobiłam odpowiednika powideł śliwkowych w morelowej wersji, które uwielbiam do ciast czekoladowych. Szkoda. Lubię przetwory z owoców, których nie trzeba słodzić.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 września 2016 17:02
  • środa, 31 sierpnia 2016
    • Ostatni dzień sierpnia

      Ostatni dzień sierpnia jest jak ostatni dzień lata. I cóż z tego, że będzie niby trwać jeszcze trzy tygodnie, jak się tego tak nie odczuwa gdy dzieci wrócą do szkoły, gdy pojawią się nowe obowiązki, a na drogach korki, gdy dzień już jest dużo krótszy, choć nie wypada jeszcze narzekać, gdy pachnie jesienią, gdy powietrze nie jest już tak upalne, gdy kończą się letnie wyprzedaże ;)

      Lubię wczesną jesień, więc nie będę płakać za latem, choć człowiek starzeje się tak szybko, że może i powinno być żal każdego mijającego dnia, zwłaszcza tak pięknego jak dzisiejszy. Na pocieszenie planuję jesienne wyjazdy - wrześniowe i październikowe; listopada nie lubię, więc będę wtedy siedzieć pod kocykiem i czytać książki albo oglądać filmy. Za to we wrześniu i październiku chcę spędzić jak najwięcej czasu w Kotlinie Kłodzkiej. Oby pogoda sprzyjała spacerom, bo dla mnie włóczęga po górkach jest lepsza niż spa :)

      No a na jutro trzeba przygotować stroje galowe. Macie już wszystko ogarnięte?

      Miłego pięknego popołudnia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      środa, 31 sierpnia 2016 15:21
  • piątek, 05 sierpnia 2016
    • Wypoczęłam

      Naprawdę wypoczęłam. Aż jestem zdziwiona, bo dotychczas po wyjazdach w inne rejony niż nad któreś morze czułam jednak niedosyt. Tym razem wybraliśmy się w Bieszczady i było po prostu cudownie. Może to urok odkrywania nieznanych regionów... Nie pozwiedzaliśmy tyle miast ile sobie zaplanowałam. Po prostu zabrakło na to czasu. Z większych miast byliśmy tylko w Zamościu, a poza tym spacerowaliśmy po górach i odwiedzaliśmy bieszczadzkie miasteczka. Zakwaterowanie się nad Soliną było bardzo dobrym pomysłem, bo tak zupełnie z dala od akwenów byłoby mi dziwnie. Jedyne zastrzeżenie jakie miałam to czas, który za szybko minął... Ale na to już nikt nic nie poradzi.

      Po powrocie tym razem, a nie jak zwykle przed, zmieniłam fryzurę - to efekt przeglądnięcia zdjęć z wyjazdu. Coś mi w moim wyglądzie nie leżało, a że trudniej zmienić figurę niż fryzurę, wybrałam się do fryzjera ;) Przy okazji kupiłam w przylegającym do zakładu sklepiku nożyczki fryzjerskie, bo już tak mam, że zawsze po wyjściu od fryzjera mam ochotę coś tam poprawić i jeszcze przyciąć... Bez względu na to u którego bym nie była i ile nie zapłaciła. Korciło mnie zafarbowanie na jakiś jasny rudy, ale boję się późniejszego pozbywania tego koloru.

      Przejeżdżałam sobie wczoraj przez Wrocław w dość wolnym tempie, bo pora była taka, że przepisową 50-tką się nie pojedzie. Co chwilę wymijałam się z pewnym rowerzystą... Powiem tak: rowerzyści żądają równouprawnienia. Jeśli on też tego chce, to powinien zapłacić wczoraj niezły mandat. Byłaby to suma mandatów za: lawirowanie między samochodami (o mało co go nie potrąciłam podjeżdżając, bo go nie zauważyłam, a przejeżdżał w poprzek drogi lawirując między raz stojącymi a raz podjeżdżającymi samochodami przez 3 pasy), lawirowanie między ludźmi na chodniku, generalnie raz wjeżdżał na chodnik, wtedy kiedy miał czerwone na drodze, a raz na ulicę (według uznania i niezłym łukiem), przejechał przez trzy światła czerwone jadąc po przejściu dla pieszych i nawet nie zwalniając. A to był tylko kawałek drogi. Sama też jeżdżę na rowerze, ale przyznać muszę, że ilość ignorantów drogowych rośnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      piątek, 05 sierpnia 2016 17:49
  • wtorek, 31 maja 2016
    • Trochę o pogodzie i wakacjach

      Kiedyś się mówiło, że warto wyjechać na południe Europy, żeby się cieszyć ładną pogodą, dziś mamy u nas ładniejszą. Może dlatego nasze ośrodki turystyczne przeżywają takie oblężenie, podobnie jak trasy dojazdowe do nich. Wystarczy popatrzeć na dzisiejszą mapę pogody w Europie: Portugalia - 19 C, Włochy - od 21 do 26C z 20C w Rzymie, tyle samo na Lazurowym Wybrzeżu i w Hiszpanii, w której tylko na południu temperatura dobija do 30C. A tymczasem... w Polsce od 24 do 30C. Ba, atrakcyjna pogodowo jest dziś także Skandynawia - na północy półwyspu, za kołem podbiegunowym nagrzało się do 25C !!! Finlandia: 21-26C, a tamtejsze jeziora... bajka. Jak tu jeździć na południe, kiedy północ taka piękna i - jak się okazuje - taka ciepła :) My w tym roku planujemy urlop z dala od mórz - wybieramy się w Bieszczady. Noclegi mamy od dawna zaklepane, w pobliżu Soliny, bo wyjazdu tak w ogóle z dala od wody jakoś sobie nie wyobrażam. Liczę jednak na to, że pospacerujemy sobie dużo po lasach i górach, popływamy na kajakach, rowerkach wodnych i żaglówką, nacieszymy oczy pięknymi widokami, zahaczymy przy okazji o Przemyśl, Zamość i Stary Sącz... Przejedziemy się kolejką wąskotorową. No i oczywiście liczę na piękną, ciepłą (choć lepiej nie upalną), za to stabilną pogodę, zwłaszcza bez niespodziewanych burz i ulew.

      Już się nie mogę doczekać. Czuję się zmęczona, mimo że niedawno był długi weekend. Tak po prostu o tej porze roku odczuwam potrzebę podróżowania, "nosi mnie", a niestety do szczęścia brakuje jeszcze 1,5 miesiąca... Mimo, że wydaje się to długo, to przy moim trybie życia, kiedy na nic nie ma czasu, pewnie szybko zleci.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      ciutzapuszysta
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 maja 2016 16:51

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Kanał informacyjny